Spis treści
Konsekwencje za brak ubezpieczenie zdrowotnego
Wiele osób zastanawia się, co dzieje się wtedy, gdy nagle wychodzi przerwa w ubezpieczeniu. Jednego dnia pracujemy, drugiego zmieniamy umowę, czasem wyjazd albo nowa sytuacja w domu. I dopiero gdy przyjdzie zapłacić za leczenie po czasie ktoś mówi: „nie masz ubezpieczenia”. Jakie są wiec koszty i czy za sam brak ubezpieczenia można dostać karę finansową?
Kara za brak ubezpieczenia zdrowotnego – najważniejsze informacje
- Brak ubezpieczenia zdrowotnego nie powoduje kary finansowej ani mandatu.
- Opłata pojawia się dopiero przy powrocie do NFZ w ramach ubezpieczenia dobrowolnego.
- W 2025 roku 100% opłaty za przerwę wynosi 8 854,61 zł (wysokość zależy od długości przerwy).
- Bez ubezpieczenia wizyty i badania w NFZ są pełnopłatne i rozliczane z pacjentem.
- Brak ubezpieczenia wyłącza refundację leków – farmaceutyki są w pełnej cenie.
- Osoba nieubezpieczona nie ma prawa do karty EKUZ przy wyjeździe za granicę.
- Podróż bez ubezpieczenia oznacza ryzyko wysokich rachunków, które może pokryć wyłącznie prywatna polisa.
Brak ubezpieczenia zdrowotnego – czy rzeczywiście grozi kara finansowa?
W polskim systemie nie ma przepisu, który nakazywałby każdej osobie posiadać ubezpieczenie zdrowotne, nawet wtedy, gdy nie pracuje i nie ma żadnego tytułu do zgłoszenia. Brak ubezpieczenia sam w sobie nie powoduje kary finansowej. Nie ma mandatu, grzywny czy wezwania „za samą przerwę w ubezpieczeniu”.
Można więc funkcjonować poza systemem – co nie znaczy, że to rozwiązanie wygodne czy bezpieczne życiowo. Konsekwencje pojawiają się w innym miejscu: przy korzystaniu z leczenia albo przy próbie powrotu do publicznego systemu.
I tu wchodzi pojęcie dobrowolnego ubezpieczenia zdrowotnego w NFZ.
Zgodnie z art. 68 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz.U. 2025, poz. 1461) – osoba, która nie ma innego tytułu do ubezpieczenia, może przystąpić do ubezpieczenia dobrowolnego na podstawie wniosku złożonego w NFZ. Warunkiem objęcia ubezpieczeniem jest zawarcie umowy i opłacanie składki.
W tym samym przepisie pojawia się jednak kolejny element – opłata za przerwę w ubezpieczeniu.
Art. 68 ust. 7 oraz ust. 8 wskazują, że objęcie ubezpieczeniem dobrowolnym jest uzależnione od wniesienia opłaty, której wysokość zależy od długości przerwy. Ustawa podaje progi, między innymi:
- 20% podstawy dochodu przy przerwie od 3 miesięcy do roku, tj. 1 770,92 zł.
- 50% przy przerwie powyżej roku do 2 lat, tj. 4 427,31 zł
- 100% przy przerwie powyżej 2 do 5 lat, tj. 8 854,61 zł
- 150% przy przerwie powyżej 5 do 10 lat, tj. 13 281,92 zł
- 200% przy przerwie dłuższej niż 10 lat, tj. 17 709,22 zł
W 2025 roku 100% opłaty wynosi 8 854,61 zł. Aktualną wysokość opłaty sprawdzisz na stronie: https://www.nfz-warszawa.pl/dla-pacjenta/zalatw-sprawe-krok-po-kroku/jak-ubezpieczyc-sie-dobrowolnie/.
Opłata za dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne pod koniec 2025 roku wynosi aż 796,91 zł za każdy miesiąc. Aktualną wysokość stawek sprawdzisz na ww. stronie.
To nie jest kara za brak ubezpieczenia. To jednorazowa opłata za powrót do systemu. Wprost wskazana w ustawie i pobierana w momencie podpisania umowy o ubezpieczenie dobrowolne. Co ważne, w uzasadnionych sytuacjach NFZ może od niej odstąpić lub rozłożyć ją na raty (art. 68 ust. 11).
W praktyce wygląda to zwykle tak:
- ktoś miał przerwę w ubezpieczeniu,
- składa wniosek o ubezpieczenie dobrowolne w NFZ,
- Fundusz sprawdza okres przerwy,
- wyliczana jest opłata jednorazowa wynikająca z art. 68,
- po jej uregulowaniu zaczyna się bieżące opłacanie składek.
Brak ubezpieczenia zdrowotnego nie oznacza kary, ale powrót do systemu może wiązać się z opłatą wynikającą z przepisów.
Osobnym tematem są koszty leczenia w okresie braku ubezpieczenia. Jeżeli pacjent korzysta z publicznego świadczenia, a w systemie nie widnieje jako osoba ubezpieczona, placówka może przypisać koszt do pacjenta. Nie jest to sankcja – to rozliczenie za wykonane świadczenie, bo brakuje podmiotu finansującego.
Dla jasności:
- kara za brak ubezpieczenia – nie występuje,
- opłata przy powrocie do NFZ – wynika z art. 68 ustawy i ma charakter jednorazowy.
To właśnie ta konstrukcja powoduje, że wiele osób myli opłatę ustawową z rzekomą „karą”. W rzeczywistości przepisy wyraźnie wskazują, czym ona jest i kiedy się pojawia.

Jakie są konsekwencje gdy nie mamy ubezpieczenia zdrowotnego?
Najbardziej odczuwalne konsekwencje braku ubezpieczenia pojawiają się wtedy, gdy próbujemy skorzystać z leczenia. Nawet w sytuacjach, które wydają się drobne albo „zwyczajne”. Jeśli nie ma aktywnego ubezpieczenia to część świadczeń po prostu nie jest finansowana z NFZ.
Co to oznacza?
Bez ubezpieczenia nie skorzystasz bezpłatnie z lekarza rodzinnego. Wizyta może zostać zrealizowana, ale jako usługa pełnopłatna – pacjent pokrywa jej koszt. Podobnie wygląda to przy poradniach specjalistycznych. Lekarz widzi brak uprawnień i informuje, że świadczenie nie jest refundowane. Można iść prywatnie ... tylko wtedy każda konsultacja oznacza wydatek.
To samo dotyczy badań zlecanych w ramach publicznego systemu. Morfologia, USG, RTG, rezonans – przy braku ubezpieczenia nie mają finansowania ze środków publicznych. Placówka może je wykonać, ale rozliczenie trafia do pacjenta. Raz drobna kwota, innym razem dłuższa lista pozycji na rachunku.
Pojawia się też temat leków. Refundacja nie działa automatycznie. Gdy pacjent nie jest ubezpieczony, leki są wydawane w pełnej cenie, nawet wtedy, gdy normalnie byłyby częściowo opłacane przez NFZ. Recepta zostanie zrealizowana, ale z dopiskiem: bez refundacji. Dla niektórych terapii to różnica kilkunastu złotych, dla innych – kilkuset.
Często wygląda to tak:
- Zwykła infekcja, prywatna wizyta, prywatna recepta.
- W aptece okazuje się, że preparat, który zwykle kosztował niewiele, nagle jest kilkukrotnie droższy.
- Brak ubezpieczenia oznacza brak dofinansowania do leku.
Do tego dochodzą sytuacje nagłe. SOR, diagnostyka, obserwacja, zabieg. Pomoc zostanie udzielona, bo liczy się zdrowie i życie. Jednak później placówka weryfikuje status i gdy nie ma płatnika koszt świadczenia kieruje do pacjenta. To nadal nie jest kara. To rozliczenie za usługę, która w systemie musiała zostać sfinansowana.
Dlatego brak ubezpieczenia najczęściej nie „boli” od razu. On ujawnia się w momencie, gdy potrzebujemy czegoś tak zwyczajnego jak:
- Wizyta u lekarza rodzinnego.
- Skierowanie do specjalisty.
- Badania diagnostyczne.
- Refundowane leki.
- Pomoc w nagłym przypadku.
Jedna osoba przez dłuższy czas nie korzysta z ochrony zdrowia i nie odczuwa konsekwencji. Inna dowiaduje się o wszystkim przy pierwszej chorobie – albo dopiero wtedy, gdy w skrzynce pojawia się pismo z rozliczeniem świadczenia.
Brak ubezpieczenia zdrowotnego a wyjazd za granicę
Wyjazd za granicę bez ubezpieczenia zdrowotnego to zupełnie inna historia niż leczenie w Polsce. Tutaj nie ma już mowy o rozliczeniu z NFZ czy refundacji. Koszty leczenia za granicą są liczone w walucie kraju pobytu. A te potrafią być naprawdę wysokie. Nawet za coś, co w Polsce uznalibyśmy za drobną interwencję.
Osoba bez ubezpieczenia w Polsce nie ma prawa do karty EKUZ. A więc nie korzysta z publicznej opieki zdrowotnej na zasadach obywateli kraju, w którym przebywa. Każda wizyta, badanie czy transport medyczny stają się wtedy świadczeniem komercyjnym.
Dlatego w praktyce są dwa scenariusze:
- Pierwsze – pełne ryzyko po stronie podróżnego. Ktoś wyjeżdża bez jakiegokolwiek ubezpieczenia i liczy na szczęście. Czasem wraca z urlopu z pięknymi zdjęciami, czasem… z fakturą za leczenie, która potrafi mieć kilka, kilkanaście tysięcy euro.
- Drugie – prywatne ubezpieczenie turystyczne u komercyjnego ubezpieczyciela. Można je wykupić nawet wtedy, gdy nie ma się ubezpieczenia zdrowotnego w Polsce. Składka jest jednorazowa – na czas wyjazdu – a zakres ochrony jasno opisany w umowie.
Polisa prywatna zazwyczaj obejmuje:
- Koszty leczenia i hospitalizacji za granicą.
- Transport medyczny do Polski.
- Transport karetką albo śmigłowcem.
- Niekiedy również assistance i NNW.
Dla wielu osób to jedyne zabezpieczenie, bo w wielu krajach nawet krótkie świadczenia są rozliczane jak usługa prywatna. Bez polisy trzeba płacić od razu.
Typowy przykład wygląda tak:
- Wyjazd na narty.
- Upadek i uraz kolana.
- Transport do szpitala, diagnostyka, opieka.
- Bez polisy – pełny rachunek do zapłaty przez pacjenta
- Z prywatnym ubezpieczeniem – koszty pokrywa ubezpieczyciel (w granicach umowy).
Warto dodać, że brak ubezpieczenia w Polsce nie blokuje wyjazdu za granicę. Można podróżować, pracować sezonowo, odwiedzać rodzinę. Tylko wtedy cała odpowiedzialność finansowa za leczenie spoczywa na podróżnym. I w takich sytuacjach prywatne ubezpieczenie turystyczne przestaje być dodatkiem do wyjazdu. Staje się po prostu rozsądną ochroną przed rachunkami, które potrafią zaskoczyć bardziej niż sama choroba.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Czy za brak ubezpieczenia zdrowotnego grozi kara finansowa?
Nie. Brak ubezpieczenia nie powoduje kary. Opłata pojawia się dopiero przy powrocie do NFZ w ramach ubezpieczenia dobrowolnego.
Ile wynosi opłata za przerwę w ubezpieczeniu zdrowotnym w 2025 roku?
W 2025 roku 100% opłaty wynosi 8 854,61 zł i zależy od długości przerwy w ubezpieczeniu. Stawki publikuje NFZ.
Czy bez ubezpieczenia zdrowotnego skorzystam z lekarza rodzinnego w NFZ?
Tak, ale wizyta jest pełnopłatna, bo świadczenie nie jest refundowane przy braku aktywnego ubezpieczenia.
Jak brak ubezpieczenia zdrowotnego wpływa na refundację leków?
Leki są wydawane w pełnej cenie, ponieważ brak ubezpieczenia wyłącza refundację NFZ.
Czy brak ubezpieczenia zdrowotnego daje prawo do karty EKUZ?
Nie. Osoba bez ubezpieczenia w Polsce nie otrzyma EKUZ i nie korzysta z publicznej opieki za granicą.
Czy przed wyjazdem za granicę bez ubezpieczenia można kupić polisę prywatną?
Tak. Prywatne ubezpieczenie turystyczne można wykupić niezależnie od statusu w NFZ i pokrywa koszty leczenia w granicach umowy.
Źródła:
https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=wdu20042102135
https://www.nfz-warszawa.pl/dla-pacjenta/zalatw-sprawe-krok-po-kroku/jak-ubezpieczyc-sie-dobrowolnie/




Dodaj komentarz